← BLOG

Przeniesienie strony na nowy hosting bez utraty pozycji w Google

Kolejność, która decyduje o tym, czy przeprowadzka będzie niewidoczna dla odwiedzających. Co zrobić przed zmianą DNS, czego nie wolno zmieniać przy okazji i jak sprawdzić, że wszystko przeszło.

This text was written with the help of AI tools Claude

Zmiana hostingu ma opinię ryzykownej i słusznie, ale ryzyko nie bierze się z samego przenoszenia plików. Bierze się z kolejności. Większość nieudanych migracji, które trafiają do naprawy, wygląda tak samo: ktoś zmienił delegację domeny, zanim strona zaczęła działać na nowym serwerze.

Poniżej kolejność, która sprawia, że przeprowadzka jest dla odwiedzającego niewidoczna, oraz miejsca, w których najczęściej coś przepada.

Zasada, z której wynika cała reszta

Zmiana serwerów nazw nie jest przełącznikiem. Jest ogłoszeniem, które rozchodzi się po internecie od kilkunastu minut do kilkudziesięciu godzin. Przez ten czas część odwiedzających trafia na stary serwer, a część na nowy.

Wniosek jest jeden: w chwili zmiany delegacji strona musi już działać pod nowym adresem, razem z bazą i certyfikatem. Wtedy nie ma znaczenia, gdzie kto trafi, bo w obu miejscach widzi to samo.

Kolejność krok po kroku

1. Kopia wszystkiego, przed czymkolwiek

Pliki i baza danych, pobrane na własny dysk, a nie zostawione na serwerze, który za chwilę przestanie być Twój. Kopia na tym samym koncie, które się likwiduje, nie jest kopią.

2. Spis tego, co strona ma poza plikami

To jest krok, który najczęściej się pomija, a odpowiada za większość kłopotów po migracji. Wypisz:

  • rekordy MX, czyli pocztę, razem z wpisami SPF, DKIM i DMARC,
  • zadania cykliczne, czyli wszystko, co uruchamia się o określonej godzinie,
  • certyfikaty i to, czy są odnawiane automatycznie,
  • przekierowania ustawione w panelu hostingu, a nie w plikach strony,
  • zewnętrzne usługi, które łączą się do bazy albo do serwera po FTP.

3. Postawienie strony na nowym serwerze przed zmianą DNS

Wgraj pliki, zaimportuj bazę, uzupełnij dane dostępowe. Stronę sprawdza się wtedy pod adresem tymczasowym albo przez wpis w pliku hosts na własnym komputerze, czyli tak, żeby tylko Twoja przeglądarka widziała nowy serwer, a reszta świata stary.

Na tym etapie przechodzisz całą stronę: podstrony, formularz kontaktowy, koszyk, logowanie do panelu, wysyłkę maila.

4. Poczta przed stroną

Jeśli poczta zostaje u dotychczasowego dostawcy, rekordy MX i wpisy uwierzytelniające muszą być przepisane do nowej strefy DNS zanim delegacja się zmieni. Inaczej w chwili przełączenia poczta przestanie działać, a wiadomości wysłane w tym czasie mogą przepaść bezpowrotnie.

Porównaj wpisy znak po znaku, a nie „na oko". Wpis DKIM to kilkaset znaków i jedna literówka wyłącza podpisywanie wiadomości.

5. Dopiero teraz delegacja

Zmieniasz serwery nazw u rejestratora domeny. Od tej chwili nie ruszasz niczego na starym serwerze: ma działać dalej, dopóki ruch całkiem z niego nie zejdzie.

6. Certyfikat po propagacji

Darmowe certyfikaty sprawdzają, czy domena wskazuje na ten serwer. Uruchomione przed propagacją po prostu nie przejdą weryfikacji. Po wydaniu certyfikatu włączasz wymuszanie połączenia szyfrowanego.

7. Stary hosting zostaje jeszcze przez tydzień

Nie kasuj konta w dniu przeprowadzki. Zawsze znajdzie się jakiś plik, o którym nikt nie pamiętał.

Czego nie wolno zmieniać przy okazji

To jest najważniejsza część i najczęściej łamana. Migracja to zmiana serwera i tylko serwera.

  • Nie zmieniaj adresów podstron. Jeśli musisz, przygotuj przekierowania 301 ze starych na nowe i wgraj je razem ze stroną.
  • Nie zmieniaj przy okazji szablonu. Gdy po migracji spadnie ruch, nie będzie wiadomo, co go spowodowało.
  • Nie zostawiaj blokady dla wyszukiwarek. Strona testowa ma zwykle wyłączone indeksowanie. Przeniesienie jej razem z tym ustawieniem to najdroższa pomyłka w całej tej operacji: wygląda jak udana migracja, a przez kilka tygodni wycina stronę z wyników wyszukiwania.

Lista kontrolna po przeprowadzce

Po propagacji, tego samego dnia:

  1. Strona główna i kilka podstron odpowiadają kodem 200, bez ostrzeżeń w kodzie źródłowym.
  2. Połączenie szyfrowane działa, a wejście przez adres bez szyfrowania przekierowuje na wersję zabezpieczoną.
  3. Wersja z przedrostkiem www i bez niego prowadzą do tego samego adresu, a nie do dwóch osobnych stron.
  4. Formularz kontaktowy wysyła wiadomość i wiadomość dochodzi, także na skrzynkę w innej domenie.
  5. Poczta firmowa przyjmuje i wysyła.
  6. Plik robots.txt nie blokuje strony, a mapa witryny otwiera się i zawiera właściwe adresy.
  7. Panel administracyjny działa, a logowanie zapisuje sesję.
  8. Zadania cykliczne są przepisane i mają właściwe adresy.

W ciągu kolejnego tygodnia:

  • zgłoś mapę witryny w Google Search Console i sprawdź, czy raport nie pokazuje nowych błędów pobierania,
  • przejrzyj raport indeksowania pod kątem adresów, które nagle zaczęły zwracać błąd,
  • porównaj czas odpowiedzi serwera z tym sprzed migracji, bo tańszy hosting bywa wolniejszy, a szybkość jest czynnikiem rankingowym.

Czy migracja szkodzi pozycjom

Sama zmiana serwera nie. Google ocenia adres, treść i szybkość, a nie to, w której serwerowni stoi maszyna. Pozycje spadają wtedy, gdy przy okazji zmieni się coś, co Google ocenia: adresy podstron, treść, dostępność albo czas odpowiedzi.

Krótka przerwa w działaniu, rzędu kilkunastu minut, też nie robi różnicy. Robot wróci. Kilkudniowa przerwa albo strona odpowiadająca błędem serwera przez weekend to już zupełnie inna sytuacja.

Podsumowanie

Udana migracja to kwestia kolejności, nie umiejętności. Kopia, spis usług, postawienie strony na nowym serwerze, przepisanie poczty, dopiero potem delegacja, certyfikat po propagacji, stary hosting zostaje jeszcze przez tydzień.

I jedna rzecz, o której warto pamiętać bardziej niż o reszcie: nie zmieniaj przy tej okazji niczego poza serwerem.

Jeśli przenosisz stronę i wolisz, żeby zrobił to ktoś, kto robił to wcześniej, napisz przez formularz kontaktowy.

← Wszystkie wpisy Porozmawiajmy o projekcie →